raporty i badania
przystąp do koalicji
filmy i zdjęcia
mapa koalicjantów

Dzień Bezpiecznego Internetu 2012

Spot kampanii "Wspólnie odkrywamy cyfrowy świat! Bezpiecznie!"

Młodzież kręci film o Młodej Polsce
Klasa o profilu medialnym, piątkowy Dyskusyjny Klub Filmowy, warsztaty medialne, nagrywanie filmów, noce filmowe, spotkania z reżyserami, producentami i dziennikarzami… Czy taka bogata oferta szkoły to tylko przechwałki?

Okazuje się, że nie.  Sprawdziła to Aleksandra Szyłło, dziennikarka „Gazety Wyborczej”, która spotkała się z Justyną Całczyńską, polonistką w LO im. I Dywizji Kościuszkowskiej w Piasecznie, prowadzącą klasę medialną.

- Dlaczego postanowiła pani uruchomić klasę o profilu medialnym? - pyta dziennikarka GW. - Bo mnie to interesuje! - wyjaśnia Całczyńska. - Spotykam potem absolwentów, którzy mówią mi: "Wie pani, nie zapomnę Młodej Polski, bo tyle się narobiłem przy filmie o tej epoce". Montowanie filmu czy składanie prezentacji to aktywność, wiedza szybciej, łatwiej i przyjemniej wchodzi do głowy.

- Mamy do dyspozycji trzy kamery, w tym jedną HD. Tę ostatnią klasa nazwała "krecik". Bo tak wygląda - pokazuje Całczyńska. - Są trzy komputery z programem PowerPoint, który służy nam do tworzenia prezentacji, oraz pakietem edukacyjnym Adobe. Ten pakiet polecił mi mój absolwent, bo całość kosztuje 3 tys. zł, a zawiera np. Photoshopa, który zakupiony oddzielnie kosztuje ponad 4 tys. zł. Adobe używamy do montowania filmów: o epokach literackich, o pisarzach, ale też o samych uczniach i ich codzienności – czytamy w GW.

Szkolnej kamery uczniowie mogą używać na terenie szkoły, biorą ją też na wspólne wyjazdy pod opieką nauczycielki. Często w terenie kręcą także filmy prywatnymi komórkami, potem zostają po lekcjach w klasie, żeby nagrany materiał zmontować. Przed każdą wywiadówką klasa przygotowuje pokaz dla rodziców opowiadający o tym, czym uczniowie zajmowali się ostatnio w szkole.

- Niezależnie od tego, jakie wybiorą zawody, chcę, żeby byli świadomymi odbiorcami mediów. W dzisiejszym świecie człowiek jest zalany najróżniejszymi treściami z sieci. Przekazuję im, żeby nie przyjmowali wszystkiego bezkrytycznie. Uczę ich, jak te treści się tworzy i jak na tym poziomie można manipulować odbiorcą, np. zmontować film tak, że pokazuje to samo wydarzenie w dobrym lub złym świetle - tłumaczy GW Całczyńska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Autor: Aleksandra Szyłło
2011/09/28